Zdrada nigdy nie jest czymś pozytywnym i jeżeli ma miejsce, zawsze stanowi zagrożenie dla związku.
Niestety jednak, jak świat światem ludzie się zdradzali i śmiemy twierdzić - będą zdradzać. Nie podnosimy tutaj kwestii zdrad notorycznych, w przypadku niektórych osób będących stanem permanentnym, tłumaczonych, głównie sobie, przez zdradzających np. genetycznym poligamizmem, niedopasowaniem seksualnym, okolicznościami czy wreszcie zamroczeniem alkoholem. My mówimy o zdradzie, która zdarzyła się jeden raz, a jej konsekwencją są wyrzuty sumienia i postanowienie "nigdy więcej". Zazwyczaj takiemu stanowi towarzyszy dylemat - powiedzieć partnerowi żeby się oczyścić i uzyskać rozgrzeszenie, czy nie? Naszym zdaniem, jeżeli zdrada była epizodem, nie warto narażać udanego związku na rozpad. Informacja o zdradzie często niszczy związek, bardzo zraniony partner nie tylko nie potrafi zapomnieć, ani wybaczyć, ale także staje się (czemu tak naprawdę trudno się dziwić) nieufny, zazdrosny, podejrzewa, że sytuacja się powtórzy. Dlatego zanim wyjawicie prawdę, zastanówcie się, czy wasz partner potrafi ją udźwignąć i czy oprócz zrzucenia ciężaru z sumienia coś pozytywnego z tego wyniknie.










