Analizując historię mody myślę, że mam wielkie szczęście żyjąc w dzisiejszych czasach, a nie np. w XVI wieku kiedy chcąc być modną musiałabym nosić pod spódnicą fortugał.
Fortugał to stelaż (wiklinowy kosz, konstrukcja z żelaznych prętów, wałek wkładany pod spódnicę), którego zadaniem było poszerzenie bioder, a rozkładana na nim spódnica miała kształt dzwonu lub stożka. Dzisiejsze kobiety robą wszystko by choćby optycznie zwęzić biodra, a tu proszę jakaż przewrotność u naszych przodkiń. Biorąc pod uwagę górę sukni, która modnisię powinna była spłaszczać w miejscach naturalnie wypukłych i kryzę otaczającą szyję należy spodziewać się, że bycie panią modną oznaczało delikatnie mówiąc niewygodę. Podobno Królowa Margot miała tak szeroką konstrukcję rozpinającą spódnicę, że w drzwiach się nie mogła zmieścić i potrzebowała pomocy przy przechodzeniu prze nie.











