Barwna, ogrzana słońcem wiosna jest niewątpliwie miłą odmianą po mało kolorowej i zazwyczaj chłodnej zimie. Rzeczywistość jest jednak
nieco bardziej mroczna, bo wiosna niesie ze sobą nie tylko zapowiedź radośnie rozochoconej przyrody, wloką się za nią cichcem także pewne niemiłe zjawiska, a wśród nich np. alergie.Znam osoby, które na widok samych tylko zdjęć wiosennie ukwieconej łąki płaczą alergicznymi łzami i kichają jak z moździerza. Wczesną wiosną dopada nas także zjawisko zwane „zmęczeniem wiosennym” co objawia się smętnym nastrojem, uczuciem rozbicia i „łapaniem” infekcji. Dla nas kobiet, wiosna ma jeszcze coś w zanadrzu. - rozbiera nas z płaszczy, kurtek i oto na światło dzienne wychodzą starannie ukrywane dodatkowe kilogramy, które nie wiedzieć jak i kiedy przylepiły się nam do brzuszków, ud, pośladków… Ratunku – chciałoby się krzyknąć i …uciec do „zimnych krajów” gdzie spokojnie można ukryć fałdki w zakamarkach ciepłej odzieży. Zamiast tego proponuję zacisnąć zęby i popracować nad figurą! A warto – efekty widoczne będą już po miesiącu, wtedy nawet włożenie stroju kąpielowego nie będzie straszne, ani dla nas, ani dla potencjalnych obserwatorów!
Oto żelazne zasady skutecznego zrzucania wagi:
- Pijemy ok. 2 litrów niegazowanej wody dziennie,
- Liczymy kalorie, jeżeli nie pracujemy fizycznie, nie jesteśmy w ciąży, nie chorujemy - ograniczamy liczbę pochłoniętych kalorii do 1200 na dobę,
- Śniadanie zjadamy do 2 godzin po wstaniu,
- Spożywamy niewielkie posiłki co 3-4 godziny
- Kończymy jedzenie o 19, później ewentualnie możemy zjeść owoc, ale raczej nie banana, bo zbyt kaloryczny,
- RUSZAMY SIĘ codziennie, a więc – rower, godzinny spacer szybkim krokiem, basen, siłownia, fitness – wszystko byle tylko spalić nadmiar kalorii.
Zatem do dzieła drogie Panie, bo lato już za rogiem!











Komentarze