Wczoraj wieczorem podjęłyśmy z Iśką bardzo ważne postanowienie. Skoro jesteśmy młode, piękne, inteligentne, staniemy się także bardziej przedsiębiorcze. Ha, jesteśmy skazane na sukces!
- Będziemy orkami biznesu - krzyknęła z zapałem Iśka
- Może raczej pozostańmy przy rekinach? - zapytałam niepewnie, orka jakoś dziwnie pracowicie brzmiała.
No to się dowiedziałam, że jestem skostniała, że rekin to szowinistyczna świnia - jak sobie wyobraziłam tę zoologiczną hybrydę to nieco zbaraniałam, na koniec Iśka tupnęła i orzekła, że jesteśmy feministkami i żaden ryb nie będzie jej bruździł. Dla świętego spokoju zgodziłam się zostać orką…
Plan był taki - zaczniemy zarabiać pieniądze, najlepiej szybko i dużo. Taka była konkluzja rozpaczliwego poszukiwania 5 zł. Przetrząsnęłyśmy wszystkie moje torebki, matko, a skąd się ich tyle wzięło?! Ucieszyłam się, bo przy okazji znalazłam dawno zagubiony kolczyk, wezwanie do zwrotu książek do biblioteki - tu się nie ucieszyłam, bo jedna z tych książek najzwyczajniej zdematerializowała się. Niestety mimo intensywnych poszukiwań nie znalazłyśmy rzeczonej piątki i zamiast udać się do Cafe Miękka Otomana - na mały lansik ulubione określenie naszej koleżanki Izuni, oraz pyszną czekoladę, pozostałyśmy w domu.
- No nie, nie i jeszcze raz nie! - wściekała się Iśka - to być nie może, żeby takie dziewczyny jak my musiały spędzać sobotnie popołudnie w domu, bo nie mają nawet na płyn obojętny w kawiarni! W ten sposób nigdy nie znajdę faceta. Ty też nie.
Cóż fakt był taki, że wspólnie udało się nam wygrzebać 12 zł i 25 gr, a to niestety nie było kwotą wystarczającą, no może starczyłoby na wodę mineralną, herbatę, ale nie na naszą ulubiona czekoladę w Otomanie…
- Ja to miałam być rozpieszczaną żoną mężczyzny sukcesu - westchnęłam smętnie za uroczym vel robaczywym Piotruniem
- Co było, a nie jest - wzruszyła ramionami Iśka wydymając usta
Ha, małpa jedna, cały czas wiedziałam, że zazdrości mi Piotrunia.
No bo i przystojny i dobrze finansowo rokujący i uwielbiał mnie. Właśnie, uwielbiał, nie uwielbia!!!
Cóż łatwo było podjąć męską decyzję, tfu, chciałam powiedzieć damską decyzję, ale nic nam do głowy nie przychodziło w kwestii - jak ów ambitny plan zrealizować. Około północy, kiedy pokłóciłyśmy się już kilka razy - Iśce nie podobały się moje pomysły - np. stylizacja paznokci - bo ona w cudzych pazurach grzebać nie będzie, a mnie jej np. - tresura węży. Po pierwsze nie znoszę gadów, po drugie jak na Boga można wytresować węża? Siedziałyśmy więc nadąsane gdy do pokoju wpadł merdając ogonem mój pies Trolek. Spojrzałyśmy na niego i już wiedziałyśmy - zakładamy firmę - będziemy wyprowadzały psy. Firma będzie się nazywać SOS Pupil, że niby taki ratunek w krytycznych sytuacjach.
Obliczyłyśmy, że jeżeli dziennie wyprowadzimy w sumie 10 psów, od każdego wyprowadzenia biorąc 10 zł, oczywiście w przypadku specjalnych wymagań, kwota będzie większa, ale licząc stawkę podstawową pracując 20 dni w miesiącu zarobimy w sumie 2000 zł. Wynik kalkulacji wprawił nas w euforię - będziemy bogate! W przyszłości oczywiście zatrudnimy pracowników, ale na razie będziemy same pracować.. od pucybuta do… tj. chciałam powiedzieć od pucybutki … Kopernik była kobietą?










