Moda, styl gwiazd, plotki

Świat-mody.pl Świat Ewy Odcinek 10 - Serduszko

Odcinek 10 - Serduszko

Biedna Iśka, fakt, bywa wredna, ale tym razem jest mi jej naprawdę żal, siedziała u mnie prawie pół nocy, wysmarkała dwie rolki papieru toaletowego, wypiła pigwową nalewkę mojego ojca, następnie potoczywszy wokół pijanym spojrzeniem (tatuś nie żałował spirytusu) wystękała - zamów mi taksówkę. Czknęła, zalała się po raz setny łzami i zaczęła się rozglądać za czymś do smarkania, bo papier się skończył. Ponieważ jej wzrok  niebezpiecznie utknął w moich zasłonach czym prędzej zadzwoniłam po taksówkę. Iśka zadowoliła się ręcznikiem papierowym.
- Nienawidzę ich - chlipała - nienawidzę tych fałszywych, dwulicowych padalców. Odprowadziłam ją do taksówki, wsiadając Iśka spojrzała na kierowcę z wyraźnym obrzydzeniem - no i tutaj także, siedzi taki, gapi się jakby co chciał - warknęła widząc pytające spojrzenie pana za kierownicą. Zanim zdążyłam zareagować, pan, najwyraźniej z tego bardziej ucywilizowanego gatunku męskiego, ze stoickim spokojem odparł
- może jestem zbyt wścibski, ale chciałbym wiedzieć dokąd mam panią zawieźć. Iśka na chwilę oprzytomniała - ee, na Huzarów proszę - wymamrotała i wcisnęła się w głąb fotela.
A jeszcze tego samego dnia w południe, Iśka z tajemniczym wyrazem twarzy siedziała naprzeciwko mnie w kawiarni Bajeczka
i pochłaniała cholernie słodkie tiramisu. Tak się składa, ze Iśka tiramisu jada tylko wówczas gdy jest zakochana.  
- Słuchaj, poznałam go wczoraj w księgarni - rozpływała się  - jaki on jest inteligentny - żebyś ty widziała jaką książkę kupował.
- No, wiesz kupowanie książki jeszcze nie świadczy o inteligencji - wtrąciłam nieśmiało
- Moja droga, to była jakaś książka Władysława Tatarkiewicza - tego filozofa.
- Iśka ja wiem kto to Władysław Tatarkiewicz    - warknęłam
Wzruszyła ramionami - ja tak na wszelki wypadek. No i wiesz zaczęliśmy rozmawiać i tak jakoś wyszło, że zaprosił mnie na kawę i potem odwiózł do domu. Boże, jaki on ma samochód - moja przyjaciółka przepadła
z kretesem.
- Jaki ma samochód ?- zainteresowałam się uprzejmie, choć poczułam ukłucie zazdrości.
- Sportowy, czerwony, z czarną skórą w środku…i wyobraź sobie, on się we mnie zakochał od pierwszego wejrzenia, facet znaczy, nie samochód... - Iśka skrobała po pustym talerzyku łyżeczką po czym zaczęła rozglądać się za kelnerem - proszę jeszcze raz to samo - rozpłynęła się w uśmiechu
- Zwariowałaś? Będzie ci niedobrze - zaniepokoiłam się, bo dwa takie deserki to przecież murowane mdłości.
- Nie będzie, mój organizm potrzebuje cukru, jestem taka szczęśliwa-
Iśka zabrała się do drugiej porcji, a ja smętnie grzebałam łyżeczką
w galaretce. Nie jest to ładne uczucie, ale z każdą chwilą zazdrościłam jej coraz bardziej. Wiesz jak on do mnie mówi? Serduszko i patrzy tak czule.
- Czekaj, ale przecież znasz go dopiero dwa dni, zdążył cię już zapewnić o swojej wielkiej miłości? - powątpiewałam, bo wszak znam trochę facetów i wiem, że im raczej daleko do wyznań w ogóle, a co dopiero zaraz na wstępie.
Iśka spojrzała na mnie jak na kretynkę - czasami poznajesz człowieka
i masz wrażenie jakbyś go znała sto lat. Z nami tak właśnie jest, rozumiemy się w pół słowa, mówi do mnie serduszko, no a serce to co jest? - wycelowała we mnie łyżeczkę.
Narząd? - odparłam zdziwiona.
Sama jesteś narząd - z wyraźnym politowaniem spojrzała na mnie Iśka - to synonim uczuć, miłości, przecież nie mówisz serduszko do pierwszej lepszej osoby.
Niby nie - musiałam się zgodzić, w jakimś stopniu miała rację.
Nagle wzrok Iśki utkwił w facecie  za szybą - to on wypiszczała na bezdechu, zaraz potem wypadła z kawiarni zostawiając mnie przy stoliku, już myślałam, że nie wróci, ale za chwilę zjawili się oboje - przyprowadziła obiekt swoich westchnień. Przystojny był, spojrzał powłóczystym wzrokiem i musiałam przyznać, że wcale się tej Iśce nie dziwię - sama bym się zakochała, na amen.
Usiadł, uprzejmie pokonwersowaliśmy, jak to zwykle bywa w podobnych sytuacjach, o niczym. Zamówił sobie kawę, Iśce lampkę wina, spojrzał na mnie i zapytał - a tobie serduszko coś zamówić?
Zamurowało mnie całkowicie, Iśka znieruchomiała z kieliszkiem w pół drogi do ust, w tym momencie zadzwonił jego telefon. Odebrał
- cześć Andrzejku, zadzwonię do ciebie serce później...

 

Komentarze 

 
#1 RE: Odcinek 10 - SerduszkoAśka 2010-07-02 18:56
Super - jak Chmielewska tyle, że świeższe. Gratulacje
Cytuj
 
 

Dodaj komentarz

Zobacz również

Reklama

Pokaż siebie

wiosna
torebka res...
Żakiet

Waszym zdaniem...

Ile miesięcznie wydajesz na kosmetyki?
 

Pytanie do Ewy

Potrzebujesz porady?

Reklama

Reklama