Moda, styl gwiazd, plotki

Świat-mody.pl Świat Ewy Odcinek 6 - Bardzo ciężki kawałek chleba

Odcinek 6 - Bardzo ciężki kawałek chleba

Wieczorem położyłam się do łóżka w ubraniu, niezmytym makijażu i butach. Tak właśnie skończył się pierwszy, niezwykle obfitujący w traumatyczne przeżycia, dzień naszej działalności zarobkowej. Fakt – przygotowałyśmy się sumiennie – stroje robocze i wiedza o psach  - czegóż chcieć więcej w kontekście pracy wyprowadzacza (czki) psów. A jednak!


Ja miałam 5 klientów, ale 6 psów, Iśka 5 klientów i 4 psy, bo jeden klient przejawiający jakieś dziwne skłonności zażądał wyprowadzenia na smyczy…siebie. Proponował nawet dosyć dobrą cenę za rundkę po mieście i szczerze mówiąc Iśka była niemal zdecydowana, ostatecznie można czapkę nasunąć głęboko na czoło i pies (nomen omen) z kulawą nogą…, ale na retoryczne pytanie czy pan ma zamiar załatwiać się po drodze na trawnikach, zupełnie poważnie odparł, że to jest jego głównym celem.
Dzielnie ruszyłam do pracy skoro świt. Pierwsza właścicielka oddała mi swojego skarbuńcia do rąk, dosłownie. Śmieszny York z trzema kokardkami,
w szkockiej spódniczce miał zostać wyniesiony na godzinny spacer. No to przez godzinę nosiłam na rękach jazgoczącego na wszystko co się rusza dziwaka w kiecce. Usłyszałam od kilku przechodniów, że męczę zwierzę i już oni doniosą gdzie trzeba.
Następny był miły labrador, który poprowadził mnie szlakiem swoich ulubionych spacerów nad rzekę. Tam postanowił się wykąpać. Ze mną. Wprawdzie ja miałam zgoła odwrotne postanowienie, ale labrador miał większą siłę przekonywania. Taksówką, wydając to co do tej pory zarobiłam, udałam się do domu zmienić mokrą odzież na suchą. Spacer z owczarkiem kaukaskim omal nie przyprawił mnie o zawał serca. Kto nie widział, ten nie wie, że ten pies rozmiarami przypomina niedźwiedzia, siłą chyba podobnie. Spokojna byłam, bo i kolczatka i kaganiec, do czasu – w parku Pikuś (tak się wabił!) szedł spokojnie. Aż nagle na horyzoncie ukazał się ratlerek na czerwonej smyczy.. W Pikusia wstąpił diabeł, wyrwał mi się razem ze smyczą (kolczatka nawet go nie połaskotała, wszak futro ma jak misiek), jednym ruchem łapą zdjął kaganiec i pogalopował do ratlerka. Oczyma duszy ujrzałam jak Pikuś konsumuje biedne zwierzę razem z właścicielem na końcu smyczy, stanęłam jak wmurowana i zasłoniłam oczy. Aż nagle do moich uszu dotarły radosne piski. Odważyłam się spojrzeć i ujrzałam jak w najlepszej komitywie idzie właścicielka ratlerka i Pikuś niosący ostrożnie w zębach. zadowolonego psiaka . Podobno miłość to była wielka od kilku lat.
Właściciel 2 jamników dał mi listę miejsc, które muszę odwiedzić, wręczył mi także woreczki na odchody i z pewnym zażenowaniem powiedział, że jego psy najchętniej załatwiają się pod Ratuszem i  muszę prędko sprzątać, zanim straż miejska zainterweniuje, bo on, właściciel znaczy, mandatów płacić nie będzie. Czy ktoś próbował posprzątać po dwóch psach równocześnie? No właśnie, strażnik miejski stwierdził, że tym razem nie daruje i proszę oto mandat i niech wreszcie Tymoteusz
i Dionizy załatwiają się gdzie indziej, pod ZUS –em na przykład. Ostatnim psiakiem był chart rosyjski, co to musiał się wybiegać, ja niestety razem z nim….
Tym sposobem dotarłam do domu niemal na czworakach, na minusie – taksówka
i mandat.
Wszystko przez Iśkę, bo czy ja nie mówiłam, że wszystko tylko nie orka?!

 

 

Dodaj komentarz

Zobacz również

Reklama

Pokaż siebie

kolorowe us...
_Kartes_006...
lady1

Waszym zdaniem...

Ile miesięcznie wydajesz na kosmetyki?
 

Pytanie do Ewy

Potrzebujesz porady?

Reklama

Reklama