Słowo "botoks" brzmi z jednej strony obiecująco, z drugiej złowrogo.
Obiecująco, bo jest to sposób na odmłodzenie, wygładzenie zmarszczek, napięcie skóry. Złowrogo, bo powikłania w przypadku źle wstrzykniętego botoksu skutecznie odstraszają - twarz wyglądająca jak nieruchoma maska, opadające powieki, albo upiorny grymas, którego nie można zlikwidować, aż do czasu gdy jad przestanie działać. Tak, jad, bowiem botoks wykonuje się wykorzystując toksynę botulinową, czyli jad kiełbasiany, który działając miejscowo powoduje zahamowanie uwalniania acetylocholiny. Acetylocholina jest neuroprzekaźnikiem, odpowiadającym za przekazywanie impulsów pomiędzy nerwami a mięśniami. Efekt jest taki, że mięśnie mimiczne kurczą się słabiej, a dzięki temu zmarszczki stają się mniej widoczne (rozluźniona skóra, mniejsze napięcie). Efekt utrzymuje się do 6 miesięcy. Jeżeli się zdecydujecie na ten zabieg wybierajcie profesjonalne gabinety i oczywiście sprawdźcie opinie na ich temat. W tym przypadku niższa cena nie powinna być głównym kryterium wyboru.










